godz: 10:52 data: 2008.07.28
Żegnam

Przeniosłem bloga. Ten jest za stary i smutny. Poświęciłem mu ponad rok - trudno. Teraz będę wspaniałym pisarzem na www.albowiem.eblog.pl. Zapraszam spragnionych mojej genialnej twórczości. Pozdrawiam - Michał

Komentuj(0)


godz: 20:08 data: 2008.06.27
Pożegnalne Pożegnanie

Witam serdecznie. Muszę napisać notkę, albowiem już jutro wyjeżdżam. Zostawię was samych; bądźcie zatem grzeczni, słuchajcie się rodziców i za żadne skarby nie róbcie nic, czego później byście żałowali. Ja w tym czasie będę się wylegiwał na pięknej plaży pod palmą kokosową i pisał dalszy ciąg opowiadania. Obiecuję, że każdy dostanie swój egzemplarz dokładnie szesnastego lipca.

Najlepsze jest to, że nie mam osiemnastu par majtek. Będę musiał je prać w Bałtyku lub w ostateczności chodzić trzy razy w tych samych.

Będę tęsknił. To nieuniknione. Mam nadzieję, że wy również. W przeciwnym razie zapomnijcie o widokówkach, prezentach itp.


Komentuj(7)


godz: 14:46 data: 2008.06.3
Jesteś workiem.

    Witam serdecznie. Spoglądam na napis: „archiwum”, patrzę i co widzę? Otóż to, że mój blog ma już ponad rok! Wprawdzie okres, kiedy niemal codziennie pisałem nową notkę, już dawno minął, lecz ja nie zamierzam przestawać. Rzadko bo rzadko, ale będę starał się niekiedy wyskrobać to i owo.

         Jak mijają mi dni?

         Ogólnie rzecz ujmując: dobrze. Co prawda nauczyciele nieco przesadzają ostatnimi czasy z liczbą wypracowań do wymyślenia, zadań domowych do napisania, ćwiczeń do poćwiczenia, notatek do uzupełnienia, guzików do przyszycia, popraw do poprawienia, ale nie zamierzam się tym przejmować, gdyż jest niemal pewne, że ponownie zdobędę czerwony pasek na świadectwie.

         Co ponadto? Kupiłem sobie koszulkę z białym napisem: „Amatour pornstar”. Zapomniałem wam napisać, że kiedyś grywałem w filmach pornograficznych (naprawdę!). Moim zadaniem było wówczas siedzenie na krześle z paczką precelków i uważne przyglądanie się Dorocie i Jędrkowi, którzy uprawiali seks oralny, nie zdejmując ubrania wierzchniego.

Ten film do dziś tkwi w zakamarkach komórki Doroty. Nie chcę go oglądać.        

         Mam już wszystko, co jest mi potrzebne, by stworzyć przecudowny prezent dla Dominika. Mam nadzieję, że nie będzie tandetny, albowiem poczuję się wtenczas wyjątkowo niewartościowy i zapewne wyląduję w śmietniku jako nędzna namiastka człowieka. Będę jadł kalosze, pił deszczówkę i krył się pod samochodami przed burzą.

         Drastyczna zmiana tematu:

         Wkrótce wakacje! Cieszmy się i radujmy! Pamiętajcie, by w czasie wakacji być grzecznym. Nie wolno robić złych rzeczy, należy słuchać się starszych i doświadczonych, abyście, na przykład, nie wpadli do studni. W studniach bowiem jest wyjątkowo nieprzyjemnie.     

         Zamierzam już kończyć tę nad wyraz ciekawą notkę. Sądzę, że w niedalkiej przyszłości napiszę coś jeszcze bardziej interesującego. 


         Z pozdrowieniami dla Romy,

         Michał Krupnik.


Komentuj(6)


godz: 20:31 data: 2008.05.15
Nieobyczajne zachowanie jest niedopusczalne.

Witam. Wiem, że dawno nie pisałem, nie jest to jednak tylko i wyłącznie moja wina. Niestety: ostatnimi czasy serwis Eblog nie pozwala mi na zbyt częste pisanie notek.

Co u mnie? Wszystko w porządku. Dziś ratowałem Patrycję z opresji, która wylądowała na środku ruchliwego, wrocławskiego skrzyżowania w sklepowym wózku. Całe szczęście zdążyłem jej pomóc, zanim zapaliło się zielone światło dla kierowców.

A ponadto:

- Zostałem wygoniony z Galerii Dominikańskiej przez pewną kobietę, która nie pozwoliła mnie i Dominikowi (zbieżność imienia i nazwy sklepu przypadkowa) przebywać w pewnym tajnym miejscu.

- Chciałem podarować płaczącej pani bukiecik stokrotek, który akurat niosłem w rękach, niemniej stwierdziłem, że owa pani może zareagować, mówiąc coś w stylu: "spierdalaj pan", toteż zrezygnowałem z tego przedsięwzięcia.

- Piszę książkę kucharską o potrawach skandynawskich.

- Mam świetny pomysł na prezent dla Dominika. Posiadam już nawet część przedmiotów, które będą mi potrzebne. Muszę jeszcze jedynie kupić kowadło, podpaski, baterie, gumę do żucia, pastę do zębów i rajstopy safari beż trójka.

- Nadchodzi burza.

- Bardzo smakuje mi bananowy jogurt. Zjadłem już nawet cztery opakowania.

- Ostatnio zacząłem słuchać zespołu Queen i obawiam się, że Katie Melua nie będzie w tym tygodniu na pierwszym miejscu najczęściej odsłuchiwanych.

- Jestem nieco śpiący.

To chyba wszystko. Jeżeli serwis Eblog ponownie postanowi, że nie chce im się pracować, wówczas o kolejnej notce będziemy mogli tylko pomarzyć. Jeśli natomiast serwis Eblog weźmie się do roboty, będziemy mogli liczyć na dodatkowe racje w postaci kredytu na mieszkanie.

Pozdrawiam czytelników.

Michał Krupnik.


Komentuj(7)


godz: 20:07 data: 2008.04.16
Dostatek graficzny

Dzień dobry. Przed chwilą mój kot wskoczył na sąsiednie krzesełko i donośnym miauknięciem poprosił mnie o przygotowanie jedzenia. Mam jednak wenę na napisanie notki, zatem będzie musiał poczekać. W ostateczności zdechnie na moich oczach, a ja, widząc tę dramatyczną sytuację, popadnę w depresję i na widok każdego kota będę zakładał na głowę kartonowe pudełko.

Mam dziwne uczucie. Próbuję bowiem dobrać jakikolwiek przysłówek, który określi mój humor, każdy jednakże wydaje mi się albo tandetny, albo nie do końca wyrażający to, co chcę powiedzieć.
Co więc chcę powiedzieć?
Chcę się wychwalić połowie świata, że mam Dominika i że jestem zakochany jak... (no i gdzie jest ten cholerny przysłówek?). Wiem, iż piszę o tym kolejny raz i że pewnie niejeden człowiek wymiotuje teraz przed komputerem, nie mogąc patrzeć na tę przesłodzoną paplaninę, niemniej nie mogę się opanować i wręcz muszę, MUSZĘ to napisać, wychwalić się i podzielić się swoim szczęściem z innymi osobami. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe i że nie wrzucicie mnie niebawem do płonącego śmietnika.

Oprócz weny na pisanie notek, mam wenę na pisanie książki. A w istocie baśni. Mam ochotę na napisanie swoistej historii - niekoniecznie dla dzieci - która będzie przedstawiała nieco absurdów z codziennego życia i podkreślała, że każda czynność wykonywana przez nas, nawet ta najdrobniejsza, ma wielkie znaczenie. Zapewne nic mi się nie uda, niebawem moje plany spalą na panewce, a ja (z racji swojego niepowodzenia) wyląduję w szpitalu psychiatrycznym, dzieląc pokój z człowiekiem, który będzie miał do łóżka poprzywiązywane balony z wizerunkami pewnej sławnej piosenkarki.

Mam nadzieję, że wkrótce ponownie się odezwę i wyskrobię to i owo. Wszak nie mam nic prócz tego bloga, co dowodzi, że niekiedy myślę.

PS
Pamiętacie tę notkę, w której opisywałem moje ogromne zirytowanie wobec językoznawców zabraniających używania słów takich jak "albowiem" lub "jednakowoż"? Otóż ostatnio pozwoliłem sobie na użycie tego drugiego w wypracowaniu. Efekt? Skreślenie czerwonym długopisem i ocena bardzo dobra z minusem. Skandal.

Pozdrawiam.
Michał Krupnik

Komentuj(4)


godz: 20:59 data: 2008.04.8
Trasa

Ostatnio wszystko jest dziwne. Wzruszają mnie banalne, codzienne sprawy, na które nikt nie zwraca uwagi.
Niedawno, dla przykładu, wzruszyłem się, gdy moja mama kupiła mi ciastka, ponieważ miałem świadomość, że musiała o mnie pomyśleć w sklepie.
Później natomiast łzy napłynęły mi do oczu, kiedy kasjerka kasowała wszystkie zakupione przeze mnie artykuły, gdyż wiedziałem, że ta biedna kobieta robi to specjalnie dla mnie, mimo iż wolałaby zapewne siedzieć teraz w domu, rozwiązując krzyżówkę i pilnując gotującej się zupy.
W rezultacie nasunęła mi się myśl "co by było, gdybym był normalny". Doszedłem do wniosku, że wszystko byłoby cholernie głupie.
Dlaczego?
Dlatego że mniej bym myślał, toteż nie miałbym tak wielu ciekawych problemów egzystencjalnych. Nie lubiłbym czytać książek, zatem nie poznałbym wielu fascynujących historii. Nie jadłbym surowych parówek z majonezem, więc nie poczułbym niezapomnianego smaku wynikającego z połączenia tych dwóch produktów. Nie poznałbym pewnego człowieka, toteż nigdy nie wiedziałbym, czym jest prawdziwa miłość. Nie miałbym tak dobrych ocen jak teraz, więc moi rodzice mieliby na mnie nieco inne spojrzenie.
Sami spójrzcie. Wychodzi na to, że najlepiej być tak porąbanym jak ja. Może coś w tym jest?

Zmieniając temat.
Czuję, że zaczynam się staczać w tym moim zasranym pisaniu. Ostatnio miałem wrażenie, że piszę cholerny burdel. Wszystko jest niezrozumiałe, pisane jedno na drugim. Prawda, że to prawda?

Dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam, z dziwną miną
Michał Krupnik.

PS
Cytat tygodnia: Im mniej wiesz, tym więcej śpisz.


Komentuj(4)


godz: 15:09 data: 2008.04.2
Prostolinijne kwartety smyczkowe.

Witam wszystkich.
Kompletnie nie wiem, o czym pisać.
Gdybym ponownie napisał o tym, jak bardzo jestem szczęśliwy, to zapewne wszystkim odechciałoby się to dalej czytać.
Gdybym znów streścił moje zafascynowanie szkołą, to bez wątpienia miałbym wówczas opinię niezłego porąbańca.
Gdybym natomiast po raz kolejny powypisywał jakieś głupoty, na przykład o dzieciach, które strzygą trawę, albo o tym, że lecę helikopterem do Afryki, by rozpowszechnić ideę używania nożyczek, to niewątpliwie zniechęciłbym was doszczętnie, albowiem ironia, z którą macie do czynienia w każdej mojej notce, staje się z wpisu na wpis coraz płytsza i bezsensowna.
Powstaje zatem kłopot. Mianowicie taki, że moje życie składa się z tych trzech aspektów, o których przed chwilą pisałem, to znaczy: szczęścia, zafascynowania szkołą i głupoty.
Pozostaje jedno: zakończyć kolejną, bezsensowną notkę, pójść ponudzić się przed komputerem, nadal czekać na SMS lub wiadomość na Gadu-gadu od pewnego człowieka, który dobrze wie, że pierwszy aspekt tej notki jest poświęcony właśnie jemu, po czym iść zjeść jabłko i patrzeć w sufit, zastanawiając się, co się będzie robiło, gdy będzie się miało czterdzieści dwa lata.
Dokładnie. Co ja będę robił, gdy będę miał czterdzieści dwa lata?
Boże, po co ty mnie stworzyłeś...

Pozdrawiam tego i owego, tych i owych, tu i ówdzie.

Komentuj(5)


godz: 19:45 data: 2008.03.27
Uwielbiam układać domino

Albo poprzednia notka była na tyle beznadziejna, że nikomu nie chciało się komentować, albo po prostu wszyscy o mnie zapomnieli i poszli sobie, znalazłszy ciekawsze blogi, na których ciekawsi pisarze streszczają swoje o wiele ciekawsze przeżycia.
Jednakowoż ja, z racji tego, że piszę dla przyjemności, bynajmniej nie będę się tym przejmował, co więcej postanowiłem, iż od dziś będę pisał częściej.
I co? Łyso wam, prawda?
Co u mnie?
Nie mam prawa na nic narzekać! Jest tak, jak może wymarzyć sobie niejedna osoba:
- mam kogoś, do kogo mogę się przytulić, do kogo mogę napisać SMS-a, do kogo mogę zatęsknić, kogo mogę pocałować, komu mogę powiedzieć wszystko i nie zostanę wyśmiany (chyba), komu mogę popatrzeć w oczy i czerpać z tego ogromną przyjemność, komu mogę oprzeć głowę na ramieniu, kogo mogę trzymać za rękę, o kim mogę nieprzerwanie myśleć, z kim mógłbym pójść na koniec świata (...);
- mam przyjaciół, z którymi mogę pogadać, do których mogę się przytulić, z którymi mogę posłuchać muzyki, z którymi mogę pośmiać się ze wszystkiego, z którymi mogę pouczyć się historii, z którymi mogę tańczyć na środku korytarza, z którymi potrafię spędzić niemal cały dzień (...);
- mam rodzinę, która zapewnia mi dach nad głową;
- mam kotka, który zawsze mnie wysłucha;
- mam komputer, na którym mogę się wyżyć;
- mam oko, dzięki któremu mogę widzieć;
- mam słuchawki, dzięki którym słucham muzyki;
- mam język, dzięki któremu mogę jeść i mówić;
- mam lampę, która oświetla mi ciemne zakątki mojego pokoju;
- mam książkę od chemii, która patrzy, i mówi: "nie umiesz mnie";
- mam klawiaturę, dzięki której mogę coś od czasu do czasu tu wyskrobać.
Mam jeszcze wiele rzeczy, ale nie chce mi się o nich pisać.

PS
Pozdrawiam wszystko, o czym dziś napisałem.

Komentuj(3)


godz: 21:14 data: 2008.03.24
To i tamto

Witam. Chciałem zabłysnąć, pisząc coś innego niż zwykle, stwierdziłem jednak, że będzie to zbyt tandetne, zatem piszę tak jak zwykle: dziwnie i ironicznie.
Co u mnie?
Uśmiech losu, o którym wspominałem w poprzedniej notce, jest tak cholernie szeroki, że bez problemu pomieściłby Grubą Dziewicę, czającą się w otchłani Lasu Niebędności (oczywiście wszyscy wiedzą, o czym mówię).
Tak... bez zbędnego mieszania, kręcenia i owijania w bawełnę mogę oświadczyć, że się zakochałem. Tak, ja. Tak, ten miły, zakręcony i wyjątkowy Michał jest zakochany. Przepraszam, że nudzę, ale gdybym tego nie napisał, to prędzej czy później trafiłby mnie szlag.
A wiecie co jest najlepsze? Że moje uczucie jest odwzajemnione.Tak, ten miły, zakręcony i wyjątkowy Michał zakochał się z wzajemnością. Prawda, że dziwne?
No i co? Wróżba z Tiny się spełniła! Gdybym poznał osobiście tę osobę, która napisała ten horoskop, z pewnością wyściskałbym ją i zapytał, skąd to wszystko wiedziała. Jest idealnie, czyli tak, jak mówiła Tina!*
Co ja mam jeszcze napisać? Ta notka chyba jest dostatecznie radosna. Ponadto, szczerze mówiąc, nie mam weny do pisania :P

PS
Tak naprawdę to mam wenę, ale czuję, że piszę pierdoły.

*Tiny nie czytuję. Raz tylko wziąłem ją do ręki u babci, tak mi się nudziło :P

Komentuj(1)


godz: 20:58 data: 2008.03.19
Przecież każdy może od czasu do czasu żądać od życia więcej niż zazwyczaj, prawda?

Witam. Tak, wiem. Jestem aspołeczną, jednokomórkową, śmierdzącą, szczuropodobną formą w niczym nie przypominającą człowieka. Wiem, że długo nie pisałem. Wiem, że jestem niedobry. Wiem, że najchętniej włożylibyście mnie do kartonu, zamknęli i wysłali na Kostarykę, zapominając tym samym o całym tym blogu.
Jednak ja, samotny pisarz, zagubiony między wierszami własnego, swoistego stylu, musi od czasu do czasu powrócić i wybazgrać tutaj co nieco o swoim życiu. Wszak ten blog przeżył już wiele i opuszczenie go byłoby nadzwyczaj nieetyczne, prawda?
Co u mnie?
Poza tym, że boli mnie już dwa dni brzuch, jak gdyby niebawem miał być armagedon albo wyprzedaż w Pull end Bear, to wszystko bardzo dobrze. Lubią mnie senniki, horoskopy, kominiarze, jednym słowem wszystko, co przesądne, zabobonne, grzeszne i nieeleganckie.
Nie mam prawa na nic narzekać, albowiem byłoby to kompletne niedocenienie losu, który i tak ostatnio szeroko się uśmiecha (odpukać w niemalowane (!)). Mam nadzieję, że ten uśmiech będzie się utrzymywał jeszcze długo i że za jakiś czas będzie JESZCZE szerszy. Przecież każdy może od czasu do czasu żądać od życia więcej niż zazwyczaj, prawda?
Hmmm... a iżby było jeszcze zabawniej, powiem, że nawet szkoła mi się ostatnio podoba! Wstyd się przyznać, ale ja uwielbiam chodzić do niej chodzić i każde wolne dłuższe aniżeli 5 dni jest dla mnie swoistą udręką (prócz wakacji, rzecz jasna).
Jutro jest dzień z serii: "jeżeli nie zemdleję, to znaczy, że jestem wyjątkowo wytrzymały". Oznacza to mniej więcej to samo, co: "muszę być jutro nadzwyczaj fajny, w przeciwnym razie bowiem zostanę odebrany jako niemiły człowiek i wówczas uśmiech losu szlag trafi".
To chyba tyle. Podoba mi się ta notka.

PS
Dziś w PS nic nie będzie.

Komentuj(5)





2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj

Linki

Kolokwialny Photoblog

DonPajesko xd

Izabela-j-k

Pajka xD

GG: 396548 Księga Gości

O mnie:
Jestem:
Dla wielu:
sympatycznym osobnikiem
Dla pewnej grupy:
zwykłym pedałem
Dla kilkunastu:
inteligentnym człowiekiem
Dla jakiejś części:
pospolitym piętnastolatkiem
Dla paru:
obiektem nienawiści
Dla mniejszości:
nieśmiałym dzikusem
Dla większości:
nieznajomym
Dla kilku na krzyż:
obiektem do naśladowania
Dla niektórych:
złym wspomnieniem

Image Google
Layout Ambiwalencja
for Layout4you