Witam serdecznie. Muszę napisać notkę, albowiem już jutro wyjeżdżam. Zostawię was samych; bądźcie zatem grzeczni, słuchajcie się rodziców i za żadne skarby nie róbcie nic, czego później byście żałowali. Ja w tym czasie będę się wylegiwał na pięknej plaży pod palmą kokosową i pisał dalszy ciąg opowiadania. Obiecuję, że każdy dostanie swój egzemplarz dokładnie szesnastego lipca.
Najlepsze jest to, że nie mam osiemnastu par majtek. Będę musiał je prać w Bałtyku lub w ostateczności chodzić trzy razy w tych samych.
Będę tęsknił. To nieuniknione. Mam nadzieję, że wy również. W przeciwnym razie zapomnijcie o widokówkach, prezentach itp.
Witam serdecznie. Spoglądam na napis: „archiwum”, patrzę i co widzę? Otóż to, że mój blog ma już ponad rok! Wprawdzie okres, kiedy niemal codziennie pisałem nową notkę, już dawno minął, lecz ja nie zamierzam przestawać. Rzadko bo rzadko, ale będę starał się niekiedy wyskrobać to i owo.
Jak mijają mi dni?
Ogólnie rzecz ujmując: dobrze. Co prawda nauczyciele nieco przesadzają ostatnimi czasy z liczbą wypracowań do wymyślenia, zadań domowych do napisania, ćwiczeń do poćwiczenia, notatek do uzupełnienia, guzików do przyszycia, popraw do poprawienia, ale nie zamierzam się tym przejmować, gdyż jest niemal pewne, że ponownie zdobędę czerwony pasek na świadectwie.
Co ponadto? Kupiłem sobie koszulkę z białym napisem: „Amatour pornstar”. Zapomniałem wam napisać, że kiedyś grywałem w filmach pornograficznych (naprawdę!). Moim zadaniem było wówczas siedzenie na krześle z paczką precelków i uważne przyglądanie się Dorocie i Jędrkowi, którzy uprawiali seks oralny, nie zdejmując ubrania wierzchniego.
Ten film do dziś tkwi w zakamarkach komórki Doroty. Nie chcę go oglądać.
Mam już wszystko, co jest mi potrzebne, by stworzyć przecudowny prezent dla Dominika. Mam nadzieję, że nie będzie tandetny, albowiem poczuję się wtenczas wyjątkowo niewartościowy i zapewne wyląduję w śmietniku jako nędzna namiastka człowieka. Będę jadł kalosze, pił deszczówkę i krył się pod samochodami przed burzą.
Drastyczna zmiana tematu:
Wkrótce wakacje! Cieszmy się i radujmy! Pamiętajcie, by w czasie wakacji być grzecznym. Nie wolno robić złych rzeczy, należy słuchać się starszych i doświadczonych, abyście, na przykład, nie wpadli do studni. W studniach bowiem jest wyjątkowo nieprzyjemnie.
Zamierzam już kończyć tę nad wyraz ciekawą notkę. Sądzę, że w niedalkiej przyszłości napiszę coś jeszcze bardziej interesującego.
Z pozdrowieniami dla Romy,
Michał Krupnik.
Witam. Wiem, że dawno nie pisałem, nie jest to jednak tylko i wyłącznie moja wina. Niestety: ostatnimi czasy serwis Eblog nie pozwala mi na zbyt częste pisanie notek.
Co u mnie? Wszystko w porządku. Dziś ratowałem Patrycję z opresji, która wylądowała na środku ruchliwego, wrocławskiego skrzyżowania w sklepowym wózku. Całe szczęście zdążyłem jej pomóc, zanim zapaliło się zielone światło dla kierowców.
A ponadto:
- Zostałem wygoniony z Galerii Dominikańskiej przez pewną kobietę, która nie pozwoliła mnie i Dominikowi (zbieżność imienia i nazwy sklepu przypadkowa) przebywać w pewnym tajnym miejscu.
- Chciałem podarować płaczącej pani bukiecik stokrotek, który akurat niosłem w rękach, niemniej stwierdziłem, że owa pani może zareagować, mówiąc coś w stylu: "spierdalaj pan", toteż zrezygnowałem z tego przedsięwzięcia.
- Piszę książkę kucharską o potrawach skandynawskich.
- Mam świetny pomysł na prezent dla Dominika. Posiadam już nawet część przedmiotów, które będą mi potrzebne. Muszę jeszcze jedynie kupić kowadło, podpaski, baterie, gumę do żucia, pastę do zębów i rajstopy safari beż trójka.
- Nadchodzi burza.
- Bardzo smakuje mi bananowy jogurt. Zjadłem już nawet cztery opakowania.
- Ostatnio zacząłem słuchać zespołu Queen i obawiam się, że Katie Melua nie będzie w tym tygodniu na pierwszym miejscu najczęściej odsłuchiwanych.
- Jestem nieco śpiący.
To chyba wszystko. Jeżeli serwis Eblog ponownie postanowi, że nie chce im się pracować, wówczas o kolejnej notce będziemy mogli tylko pomarzyć. Jeśli natomiast serwis Eblog weźmie się do roboty, będziemy mogli liczyć na dodatkowe racje w postaci kredytu na mieszkanie.
Pozdrawiam czytelników.
Michał Krupnik.